19°C bezchmurnie

Kolej realnym ratunkiem dla kulejącej komunikacji na Białołęce? Alternatywa dla metra w zasięgu ręki

Komunikacja, Kolej realnym ratunkiem kulejącej komunikacji Białołęce Alternatywa metra zasięgu ręki - zdjęcie, fotografia

Od czasu do czasu, (a teraz nastał ten czas ze względu na nadchodzące wybory), odżywa temat budowy metra na Białołękę.

Tak jest od 2006 r, gdy metro na Białołękę obiecała w swojej kampanii Hanna Gronkiewicz-Waltz. Były wówczas też inne „cudowne” zapewnienia, jak chociażby budowa dróg na Choszczówce w zamian za oczyszczalnię Czajka, ale to inny temat.

Rok później, nowo wybrana Rada Dzielnicy przyjęła uchwałę, w której wskazała na konieczność przedłużenia I linii metra na Tarchomin. Powstały wstępne opracowania, które jak się po czasie okazało, nigdy nie ujrzały światła dziennego, a obecnie niezwykle trudno jest do tych materiałów w ogóle dotrzeć.

- Urzędnicy w odpowiedzi na wnioski o ich udostępnienie tłumaczą, że to były ich wewnętrzne szkice. Tymczasem w cieniu batalii o szybką budowę metra – z założenia przegranej, bo metro na Białołękę dotrze, gdy „tylko” miasto upora się z budową linii nr III na Gocław – trwały prace projektowe przy modernizacji istniejącej linii kolejowej i rozpoczynały się prace przy budowie tramwaju na Tarchomin – mówi radny Wojcicech Tumasz, współzalożyciel SISKOM. - Brak należytej staranności o dobre rozwiązania dla kolei oraz niedopracowane rozwiązania przyjęte do realizacji tramwaju (budowa ul. Światowida o łącznym przekroju 6 pasów ruchu, po 3 w każdą stronę) doprowadziły do tego, że dzisiaj nie mamy np. spójnych węzłów przesiadkowych z parkingami przy kolei w Choszczówce, Płudach i na Żeraniu, zaś I etap linii tramwajowej na Tarchomin powstał dopiero w 2014 r., na Nowodwory w 2016, a do Winnicy będzie zbudowany dopiero w najbliższych latach – podkreśla Tumasz.

Przed kolejnymi wyborami temat metra powrócił. Tym razem mówimy o projekcie poprowadzenia kolejki na wschodnią Białołękę wzdłuż Trasy Olszynki Grochowskiej. To z kolei skutecznie opóźnia prace projektowe przy tramwaju wzdłuż TOG i wpływa na końcową datę realizacji tej trasy. Dzisiaj planuje się powstanie tej linii do 2022/2023 r. To przynajmniej o 4 lata za późno w stosunku do potrzeb, a przecież mieszkańców wschodniej Białołęki cały czas przybywa.

Podsumowując, za każdym razem, gdy poruszany jest temat metra na Białołękę, dzieje się to w różnym stopniu ze szkodą dla pozostałej infrastruktury szynowej: kolei i tramwaju.

- To trudne do wytłumaczenia, zwłaszcza że infrastruktura kolejowa w dzielnicy poprowadzona dokładnie przez jej środek jest potencjalnie o wiele łatwiej dostępna dla mieszkańców północno-zachodniej i północno-wschodniej Białołęki niż istniejące metro. Powodem, dla którego mieszkańcy np. Nowodworów, czy Regat nie korzystają z kolei jest brak wygodnych połączeń do stacji kolejowych: ul. Mehoffera-BIS oraz ulicy łączącej rejon skrzyżowania ulic Kobiałka i Płochocińskiej z obecną ul. Wałuszewską, a także niska częstotliwość kursowania pociągów – tłumaczy Wojciech Tumasz, który przeanalizował możliwości wybudowania dodatkowych połączeń drogowych do linii kolejowej (uwzględniając kryteria czasu realizacji i przede wszystkim kosztów).

Wynik zaskakuje. Okazuje się bowiem, że za kilkadziesiąt milionów można zapewnić dojazd do kolei dla kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców dzielnicy. Przy realizacji metra dla tej samej liczby mieszkańców koszty zaczynają się od kwoty kilku miliardów złotych. Wybór zatem jest oczywisty.

Pozostaje problem częstotliwości kursowania pociągów. Obecnie poważny, ale w perspektywie najbliższej dekady PKP PLK rozpocznie przygotowania do kolejnej modernizacji linii kolejowej, która jako linia trzytorowa zaczyna być niewystarczająca wobec obecnych potrzeb dzielnicy.

- Zatem do mającej nastąpić przebudowy linii kolejowej na czterotorową, co pozwoli na kursowanie pociągów podmiejskich co 4-5 minut, dzielnica już dziś powinna się dobrze przygotować przeprowadzając dokładną analizę wielokryterialną możliwości inwestycji w infrastrukturę nie tylko drogową zapewniającą dogodny dojazd autobusem i samochodem, ale i także tramwajową (np. przedłużenie tramwaju z Winnicy do przystanku w Choszczówce), bez pominięcia możliwości lokalizacji wygodnych parkingów przesiadkowych. Stawiam orzechy przeciwko dolarom, że takie inwestycje będą tańsze w budowie i eksploatacji niż kosztowne metro i co ważne możliwe do zrealizowania w o wiele krótszej perspektywie czasu – podsumowuje białołęcki spec od komunikacji.


Kolej realnym ratunkiem dla kulejącej komunikacji na Białołęce? Alternatywa dla metra w zasięgu ręki komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2018-04-27 02:20:03

    Budowa metra na wschodnią Białołękę jest bez sensu. W tych rejonach podziemna kolejka byłaby wykorzystywana jedynie w szczycie, bo poza nim ludzie są w pracy a w weekendy wracają do domów. Moim zdaniem jedynym słusznym rozwiązaniem byłaby budowa naziemnej kolei, która mogłaby być pobudowana dalej do Nieporętu i w ostateczności połączona na północy z jakąś linią kolejową. Co pozwoliłoby puścić pociągi dalekobieżne (które oczywiście przejeżdżałyby bez zatrzymywania, ale zawsze jest to dodatkowa droga). Jeżeli byłoby duże zainteresowanie to oczywiście SKM jeździłaby w odpowiednich godzinach częściej.

Dodajesz jako: Zaloguj się