I myśmy tam byli - miód i kawę pili. Tak można zacząć podsumowanie Festynu „Gabriel - Święty Uśmiechu”. Można, bo wszystko, co się tam działo dawało sporo energetycznej słodkości. Przy czym akurat i kawa i miód były w całkiem dosłownym sensie.
A działo się tak wiele, że trudno opisać i na pewno sporo zostanie niedopowiedziane. Wszystkiemu przyświecał piękny cel: wspólnie budujemy naszą świątynię. Ze sceny płynęły więc radosne śpiewy dla wielu pokoleń, trwały aukcje na szczytny cel a wśród aktorów w mini spektaklu „Wywiad z Ciaptakiem” -pojawił się nawet Ojciec Proboszcz.
Dookoła sceny rozstawione były barwne stoiska: pyszne domowe ciasta, chleb ze smalcem, domowe hot dogi, kiełbaski z grilla, grochówka Proboszcza z wojskowej kuchni, kociołki Skauta, dżemy i soki, kosmetyki. Dla złotych rączek warsztaty rękodzieła, dla dzieci liczne zabawy, dla wszystkich porady lekarskie, badania.
W każdym budziło się radosne dziecko, gdy widział karetki, Straż Pożarną, Policję, Służbę Celną, Pocztę a nawet harleye. A to wszystko na wyciągnięcie ręki i z możliwością przejażdżki. Kto żyw chciał być. Jedni pomagali i pracowali na stoiskach, scenie a inni wspierali puszki swoimi datkami. Naprawdę widać było na tym Festynie i radość i wspólnotę.
Foto: Stowarzyszenie Razem dla Białołęki
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze