44-letni mieszkaniec Radomia przyjeżdżał do Warszawy i kradł. Tak sobie dorabiał. Złapali go policjanci z KRP na Pradze-Północ.
Kieszonkowiec z Radomia, który był w zainteresowaniu policjantów Zespołu do Walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu na Pradze-Północ, działał wyłącznie w autobusach miejskich jednej linii.
Pod koniec kwietnia br., okradł pasażera z portfela, w którym była gotówka i dokumenty.
W maju jego łupem padł telefon warty 4.000 złotych, który wyjął z plecaka podróżnej, zaś na początku czerwca jego ofiarą padła inna pasażerka, której również ukradł telefon.
Tymi zgłoszeniami zajmowali się policjanci z Wydziału Dochodzeniowo - Śledczego. Czynności operacyjne w terenie wykonywali kryminalni. W wyniku przeprowadzonych działań, ustalili tożsamość tego złodzieja. Był nim mieszkaniec Radomia, w przeszłości wielokrotnie karany za kradzieże.
Kryminalni zatrzymali go, kilka dni temu, w okolicy Placu Mirowskiego. 44-latek usłyszał zarzuty dotyczące tych kradzieży. Przyznał się do nich i wyjaśnił, że chciał "dorobić" na sprzedaży skradzionych fantów. Za kradzież szczególnie zuchwałą grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Nadzór nad czynnościami wykonywanymi w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Północ.
Zobacz także:
Zobacz także:
Zobacz także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze